Panienka w niebezpieczeństwie

Istnieje taki fabularny motyw, obecny w kulturze co najmniej od czasów greckich, powszechny w powieściach awanturniczych, romansach, kinie akcji i grach komputerowych. Osią tego motywu jest niewinna, piękna i młoda niewiasta, która wpada w tarapaty, stając wobec smoka/zbójców/dzikich zwierząt, bezdusznych korporacji itp. Wieść o tych problemach dociera do bohatera, który podejmuje się obrony bezradnej istoty. W języku angielskim motyw ten nazywany jest „Damsel in distress”.

Ta nieskomplikowana strategia, oparta na logice „wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem”, znalazła odzwierciedlenie także w świecie raf koralowych. I trudno oprzeć się wrażeniu, że angielska nazwa bohaterki dzisiejszej notki, Damselfish, nie jest przypadkowa. Damselfish, to przedstawiciel rodziny garbikowatych. Systematyka tych ryb rafowych obejmuje 385 gatunków zgrupowanych w 29 rodzajów, ale wyróżnia się dwie podrodziny: Błazenki (Anemonefish), których przedstawicielem jest filmowy „Nemo” oraz właśnie Damselfish, które w Polsce nazywane są po prostu Garbikami. Cała ta rodzina jest bardzo ciekawa i będzie pojawiać się w przyszłych notkach, ale dziś wróćmy do zagrożonej panienki.

Jak należy się spodziewać, w życiu pośród rafy koralowej największym zagrożeniem są drapieżniki. A nasza bohaterka jest niewielką rybką o nazwie gatunkowej Pomacentrus moluccensis aka lemon damsel, w nawiazaniu do jej barwy. Pozwólcie, ze będę ja nazywał panienką*. Strategia obronna panienki polega na tym, że zaatakowana przez drapieżnika, jeżeli odniesie najmniejszą choćby rankę, wydziela do wody substancję, która pobudza innego drapieżnika, Pseudochromis fuscus, który co trzeba przyznać, nie działa ze szlachetnych pobudek, tylko próbuje porwać zdobycz. Robi się jednak przy tym takie zamieszanie, że panienka ma znacznie większe szanse na ucieczkę, a prześladowca może zostać zaatakowany przez przybywającego sprzymierzeńca mimo woli. Oczywiście efekt ten nie jest gwarantowany, ale w badaniach, jakie chciałby prowadzić chyba każdy biolog morza wykazano, że w naturalnych warunkach panienki mają około 40% większą szansę na przeżycie ataku gdy pojawia się drugi drapieżnik. Z kolei badania, w których nie chciałby brać udziału żadna znana mi ryba wykazały, że woda pobrana z najbliższego otoczenia skaleczonej panienki i wpuszczona do akwarium z P. fuscus wywołuje u tej ryby żywe zainteresowanie. W publikacji która opisuje tę strategię nie ma niestety informacji na temat charakteru chemicznego owej substancji.

Pseudochromis fuscus Sprzymierzeniec mimo woli. Zdjęcie pochodzi z portalu Fishesofaustralia.net.au

Strategia alarmowania otoczenia o zagrożeniu jest dość powszechna w świecie zwierząt, a także roślin. Zwykle sygnał adresowany jest do pobratymców i ma charakter ostrzeżenia, ale nie powinno dziwić, że i drapieżniki nauczyły się odczytywać takie sygnały by wykorzystać je do własnych celów. Każda szansa na uniknięcie stania się posiłkiem bądź zdobycie posiłku, jest warta wykorzystania.

* Zdarzało mi się wspomnieć, że ryby mają dość swobodny stosunek do kwestii gender, a niektóre obywają się bez samców, ale P. moluccensis to gatunek w krtórym występują zarówno samice jak i samce (które opiekują się ikrą). Tylko dla językowej wygody piszę o nich w rodzaju żeńskim.

Tomasz Kijewski

Zdjęcie w nagłówku: Panienka, Pomacentrus moluccensis. Zdjęcie pochodzi z Wikimedia.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej:

  • A. Mathis i inni: Chemical Alarm Signals: Predator Deterrents or Predator Attractants?; The American Naturalist 1995
  • D.P. Chivers i inni: The evolution of chemical alarm signals: attracting predators benefits alarm signal sendersThe American Naturalist; 1996
  • Lönnstedt O.M. i inni: Well-informed prey stealing: damage released chemical cues of injured prey signal quality and size to predators. Oecologia 2012
  • Lönnstedt O.M. i M.I. McCormick: Damsel in distress: captured damselfish prey emit chemical cues that attract secondary predators and improve escape chances; Proceedings of the Royal Society B: Biological Sciences 2015

Reklamy

Hibernacja

Trochę się działo przez ostatnie miesiące, a jedną z poważniejszych zmian jest moje przejście do zespołu zajmującego się w IO PAN działaniami związanymi z popularyzacją wiedzy i edukacją. Przy tym zostałem, formalnie, fizykiem i chociaż jest to uczucie nieco osobliwe, zaliczam je do przyjemnych. Nie oznacza to jednak zaprzestania bycia biologiem, a już na pewno nie stanie się powodem do porzucenia tego bloga, chociaż niektórzy czytelnicy mogli już zwątpić. Umówmy się zatem, że Ryba na piątek przetrwała zimę w stanie hibernacji i z nastaniem wiosny wraca do życia. 

Tutaj bardziej obeznani w ciekawostkach z wodnego świata przypominają sobie filmik który od paru lat krąży po sieci.

Nie wiadomo jak długo ryba pozostawała zamrożona, ani czy rzeczywiście zamarzła w całości. A sądząc po stopniu oszronienia i wyglądzie zamrażarki, temperatura była bardzo niska. Laboratoryjne zamrażarki tego typu osiągają nawet -90°C. To wzbudza podejrzliwość. Solidnie zamrożony osobnik o wadze kilkudziesięciu dekagramów rozmrażałby się dużo dłużej niż dwie minuty. Jeszcze większą wątpliwość nasuwa fizyczny aspekt zamarzania, czyli bezlitosne zwiększanie objętości wody podczas tworzenia lodowych kryształów. Krystalizacja niszczy wszystko co próbuje ograniczyć ten wzrost, co staje się udręką działkowców którzy zapomnieli usunąć wodę z kranów przed zimą, a przecież struktury komórkowe są znacznie bardziej delikatne niż metalowe odlewy.

Jednak nie można na podstawie powątpiewań negować ani potwierdzać fenomenu, tylko trzeba poszukać wiarygodnych źródeł by stwierdzić czy ryba może zamarznąć i przeżyć. Bo fizyka swoje, a biologia swoje. 😉
Nie uprzedzajmy jednak faktów, tylko zróbmy wpierw przegląd literatury.

W połowie XIX w. brytyjskie czasopismo The Naturalist w artykule poświęconym złotym rybkom zamieściło informację jakoby istoty te były w stanie przetrwać stan zamarznięcia i wrócić do aktywności po rozmrożeniu. Jednak te rewelacje okazały się niesprawdzonymi informacjami, które miały pochodzić od amatorskich hodowców tych ryb. W tym samym czasie pojawiły się doniesienia z kontynentu amerykańskiego, i to z godnego źródła jakim był John Richardson, członek towarzystw naukowych i korespondencyjny współpracownik Darwina. Richardson opisywał rybę Dallia pectoralis, która żyje w strumieniach Alaski i Kamczatki gdzie sroga zima trwa ponad pół roku. Współpracownik Smithsonian Institute, Lucien Turner opisywał D. pectoralis jako rybę, która przechowywana w koszach w formie zamrożonej jako pokarm dla psów może wrócić do życia, jeśli świat okaże jej nieco ciepła. Jednak dopiero pod koniec XIX w. inny naturalista John Hunter przeprowadził serię eksperymentów, nie ograniczając się zresztą do ryb (zamrażał między innymi dżdżownice, płazy i myszy), w których nie zaobserwował powrotu do życia żadnego z badanych zwierząt. Niestety, D. pectoralis nie była przedmiotem jego eksperymentów. Uwierzcie mi, nie chcielibyście czytać opisów tych doświadczeń, choć przyznać należy, że cechowały się ogromną, żeby nie powiedzieć „dziecinną”, ciekawością natury.

Dallia pectoralis Zdjęcie z serwisu akwa-mania.mud.pl

W latach 30 XX w. radziecki uczony o nazwisku Borodin prowadził badania mające na celu opracowanie technologii przechowywania żywych ryb oraz kawioru w temperaturach poniżej zera i chwalił się obiecującymi wynikami w przypadku D. pectoralis, jednak tych wyników nie udało się osiągnąć w przypadku jesiotrów oraz ich ikry. Temat jednak nadal fascynował naukowców, czego świadectwem jest przeglądowy artykuł z 1953 roku, sumujący wiedzę na temat hibernacji i zamarzania zwierząt oraz roślin. Napisano tam między innymi, że D. pectoralis jest w stanie przetrwać 40 minut w temperaturze -20­°C, ale dwie godziny w takich warunkach zabijają te ryby. Wygląda jednak na to, że moc specjalna Dallii nie jest strategią życiową na zimę, tylko szansą przetrwania przypadkowego i krótkotrwałego zamarznięcia. Nie znalazłem współczesnych badań tej ryby w kontekście zdolności do hibernacji, za to dowiedziałem się, że zimą Dallia chroni się w głębszych partiach zbiorników, a stan zamrożenia prowadzi w jej ciele do nieodwracalnych zmian które w najlepszym przypadku kończą się martwicą tkanek, a w najgorszym śmiercią w ciągu kilkudziesięciu godzin od rozmrożenia. Tak czy inaczej, mamy trop, wskazujący na to, że krótkotrwała ekspozycja na temperaturę poniżej zera nie musi zabijać zwierząt, które podlegają silnej presji środowiskowej w tym kierunku. Taka presja występuje rzecz jasna nie tylko w wodach słodkich, ale i oceanicznych. Trzeba pamiętać, że wody oceaniczne zaczynają zamarzać w temperaturze -2°C i zjawisku temu towarzyszy zmiana stężenia soli*, która spowalnia proces, przez co woda oceaniczna pozostaje w stanie ciekłym w temperaturze nawet -20°C. Dlatego nie było zaskoczeniem, gdy w wodach wokół Antarktydy znaleziono ryby z podrzędu Nototeniowców, które hibernują podczas zimy. Jeden z ich przedstawicieli pojawił się już we wcześniejszej notce [klik]. Podczas zimowych miesięcy, gdy temperatura wody spada nieco poniżej zera, ryby te w znacznym stopniu obniżają poziom aktywności, pozostając w kompletnym bezruchu przez około 4-12 dni, po czym przez około trzy godziny przemieszczają się i – jeśli im się uda – pożywiają, po czym znów zapadają w bezruch, a ich serca zwalniają z 12 – 26 uderzeń na minutę do spokojnego pulsu nieprzekraczającego 10 uderzeń. W tym czasie pozostają całkowicie bezbronne. Podczas zimy tracą masę ciała w tempie 0,02% dziennie, wykorzystując zgromadzone zapasy tłuszczu, podczas gdy każdego dnia latem przybierają na wadze około 0,17%. Tak dokładnie zbadano gatunek Notothenia coriiceps, ale także u innych ryb obserwuje się zapadanie w rodzaj snu zimowego z wyraźnym obniżeniem tempa metabolizmu. Pozwolę sobie przedstawić całą, niedługą ich listę: Japońskie poskoczki mułowe Periophthalmus modestus Boleophthalmus pectinirostris, piskorz amurski Misgurnus anguillicaudatus, dobijak niebieski Ammodytes marinus występujący w Bałtyku i jego amerykański kuzyn Ammodytes hexapterus, a także karp Cyprinus carpio. Większość z nich nie jest jednak tak bardzo odporna na zimno jak N. coriiceps.

Notothenia coriiceps w stanie hibernacji nie reaguje na takie zdarzenia jak podniesienie przez nurka. Zdjęcie z publikacji Campbell i inni, PLoS one 2008

Jak zapewne spodziewacie się, naukowcy nie poprzestali na obserwacjach, tylko rzucili się by wyjaśnić naturę obserwowanych fenomenów. O ile przezimowanie w temperaturze między 10 a 5 stopni wymaga „jedynie” spowolnienia metabolizmu, to temperatura poniżej zera stanowi wyzwanie dla struktur komórkowych. Jaki sposób na to pojawił się w toku ewolucji? Wiemy już, że wyższe stężenia soli obniżają temperaturę w której tworzą się kryształy, jednak nadmiar soli jest nie mniej zabójczy dla komórek niż lodowe kryształy. Zawartość alkoholi w roztworze jest równie dobrym sposobem, z którego korzystamy zabezpieczając instalacje samochodowe czy lotnicze, ale podobnie jak w przypadku soli, efektywne stężenia nie są do zaakceptowania dla komórek. Wiele ryb  w płynach ustrojowych zawiera pewne ilości N-tlenku trimetyloaminy, który ma również właściwości przeciwzamarzaniowe, ale jest to substancja toksyczna i chyba tylko rekin grenlandzki poradził sobie ze znaczną jej koncentracją w ciele**.  Najbardziej efektywne substancje które zabezpieczają komórki i tkanki ryb przed zamarzaniem działają w stężeniach 300 razy mniejszych niż stosowane przez ludzi środki przeciwzamarzające. Są to niewielkie cząsteczki białkowe lub glikoproteiny***, które łączą się z powstającymi kryształkami lodu w taki sposób, że uniemożliwiają ich dalszy wzrost. Woda zatem zamarza, ale nie ma możliwości rozwinięcia destrukcyjnych struktur. To rozwiązanie jest dosyć powszechne u ryb żyjących w zimnych wodach, nawet jeżeli nie mają one zwyczaju hibernować. Stosowanie białek przeciwzamarzaniowych ma jednak swoją cenę. Dobrze opakowane tymi białkami mikrokryształy lodu nie topią się tak łatwo jak swobodny lód, i jeszcze w temperaturze +1°C w ciele ryb można znaleźć tzw. przegrzany lód. Nie ma zatem nic niestosownego w nazywaniu Nototeniowców rybami lodowymi.

Ludzie nie byliby ludźmi, a naukowcy naukowcami, gdyby nie pojawiły się pomysły na wykorzystanie białek antyzamarzaniowych dla naszych potrzeb. Pierwszą i najbardziej oczywistą jest stosowanie ich jako konserwantów dla produktów spożywczych wrażliwych na zamarzanie, drugą – inżynieria genetyczna i modyfikowanie roślin wrażliwych na przymrozki. Ja bym docenił truskawki, które nie zostały kompostem wobec niespodziewanego ładunku arktycznego powietrza w maju, a właściciele podalpejskich winnic nie musieliby organizować systemów dogrzewania plantacji.

Tomasz Kijewski

* lód morski jest zawsze mniej słony od wody z której powstał. W temperaturze -30°C z bryły lodu morskiego sączy się solanka, pozostawiając gąbczastą strukturę lodu zawierającego mniej niż 1/10 pierwotnego stężenia soli.

** N-tlenek trimetyloaminy (TMAO) u rekina grenlandzkiego neutralizuje też ogromne ilości mocznika, jakie znajdują się w mięsie tej ryby, czyniąc ją do spółki z tym mocznikiem, bardzo wymagającym surowcem spożywczym. Wymagającym długiego wietrzenia, specjalnych zabiegów przygotowawczych i jak powiadają polarnicy, silnej determinacji do posiłku.

*** glikoproteiny to cząsteczki białek, które połączone są z cząsteczkami cukrów

Zdjęcie w nagłówku przedstawia figurkę ryby wykonaną z rtęci zamrożonej w ciekłym azocie. Pochodzi z serwisu Popular Science. © Mike Walker

Jeśli chcesz wiedzieć więcej:

P. F. Scholander  I inni; Studies on the physiology of frozen plants and animals in the arctic; Journal of the cellular physiology 1953.

H.A. Campbell i inni; Hibernation in an Antarctic Fish: On Ice for Winter; PLoS One. 2008

P. A. Cziko i inni; Antifreeze protein-induced superheating of ice inside Antarctic notothenioid fishes inhibits melting during summer warming; PNAS published ahead of print September 22, 2014

N.A. Borodin (1934) Zool Jahrb Abt allgem. Zool u. Physiol. 53 313 The anabiosis or phenomenon of resuscitation of fishes after being frozen.

The Works of John Hunter, F.R.S. with Notes, Tom 4

M. Holmes; Reviving Frozen Fish in Manchester! Investigating Natural History, 1775-1851; holmesmatthew.wordpress.com/2014

L. M. Turner Contributions to the natural history of Alaska. Results of investigations … in the Yukon district and the Aleutian islands; conducted under the auspices of the Signal service, United States Army, extending from May, 1874, to August, 1881 Publ. 1886 no. 2, 226 pp. Signal Service, U. S. Army.

K. V. Ewart, C. L. Hew; Fish Antifreeze Proteins; World Scientific, 2002

K. Soyano i  Y. Mushirobira; The Mechanism of Low-Temperature Tolerance in Fish; Survival Strategies in Extreme Cold and Desiccation pp 149-164; Springer 2018

Dzień ryby

Dzisiaj w wielu miejscach w Polsce możecie natrafić na happeningi poświęcone rybom. Byłoby wspaniale, gdyby dzień ryby miał charakter święta, jednak powodem tych wydarzeń jest zły los karpi, jaki im szykują ludzie opanowani świąteczną euforią.

Nie chodzi o to, by unikać jedzenia ryb, karpi czy jakichkolwiek innych. Róbmy to jednak ze świadomością, że to żywe, czujące istoty i nie dajmy się wmieszać w ich maltretowanie ani uczynkiem, ani zaniedbaniem.
Niestety, przepisy nie zabraniają sprzedaży żywych ryb w sklepach. Liczę jednak na to, że czytelnicy Ryby na piątek nie biorą udziału w tej tradycji z pobudek humanitarnych. Naprawdę kupno zabitej i oprawionej ryby nikomu świątecznej wigilii nie zepsuje.


Mamy nie tylko prawo, ale moralny obowiązek występować w obronie tych ryb, jeśli dostrzegamy rażące naruszenia ich traktowania. Jeżeli ryby są poranione, stłoczone, przetrzymywane bez wody, chwytane za skrzela, pakowane w foliowe torby bez „ochronnych” kratek – mamy do czynienia z przestępstwem, które należy zgłaszać Policji. Praktyczny przewodnik kiedy i jak należy to zrobić znajdziecie na blogu Paragrafy dla zwierząt.

Tomasz Kijewski

Śpijcie dobrze

Czy ryby w ogóle śpią? Akwaryści zapalając znienacka światło w środku nocy obserwują swoje ryby poukładane na liściach lub dnie, pozahaczane o elementy wystroju, a obudzone światłem, wobec braku powiek, rozbrajająco oszołomione i rozczochrane (dobra, przesadziłem).

Wszystkie kręgowce a właściwie wszystkie istoty żywe znajdują się pod wpływem dobowego cyklu słonecznego. Sen występuje nie tylko u zwierząt wyposażonych w chociaż symboliczny układ nerwowy – jak nicienie, ale także u jednokomórkowców. Regulacja cyklu snu i czuwania ryb odbywa się podobnie jak u nas – w głównej mierze przy udziale światła słonecznego za pośrednictwem melatoniny, jednak podobnie jak inne zwierzęta, ryby dysponują wbudowanym zegarem pozwalającym na zmiany poziomu aktywności nawet w warunkach ciągłych ciemności albo nieustającego światła, choć nie pozostaje to bez wpływu na ich zachowanie.  Ludzie zamknięci w pomieszczeniach bez dostępu światła słonecznego regulują swój cykl dobowy na periodzie 25 – 27 godzin. Ryby różnych gatunków w takich warunkach eksperymentalnych prezentują szeroką gamę zachowań, od nieustającej aktywności do całkowitego jej braku i od krótkich nieregularnych drzemek aż do cykli ponad 30-godzinnych. O rybach głębinowych żyjących w ciemności wiadomo niewiele, chociaż strefy w których występują codzienne pionowe migracje planktonu mają cykliczność określoną właśnie dostępnością pokarmu. Intrygująca pod tym względem jest bohaterka notki sprzed roku, bezoka tetra jaskiniowa, u której stwierdzono brak cyklu dobowego w ogóle a poziom metabolizmu jest wyrównany na niższym poziomie niż u wyposażonej w oczy odmiany tych ryb. Jednak jaskiniowe tetry doświadczają w ciągu doby licznych bardzo krótkich drzemek. Brak snu podejrzewano także u rekinów, które mają tę przypadłość, że nie dysponują specjalnym mechanizmem umożliwiającym oddychanie, przez co muszą stale być w ruchu, by woda przepływała przez skrzela. Okazało się jednak, że ich mózgi zasypiają a poziom metabolizmu spada podczas gdy ośrodki motoryczne w rdzeniu kręgowym dbają o ruch. Można zatem spodziewać się, że od czasu do czasu ci lunatycy wpadają na różne przeszkody 😉

Okres spoczynku jest odmiennym stanem fizjologicznym,podczas którego zachodzi wiele istotnych procesów, od działania naprawczych biochemicznych systemów komórkowych przez trawienie, po „reset mózgu” i porządkowanie śladów pamięciowych. Wykazano eksperymentalnie, że długotrwałe pozbawienie snu prowadzi do narastających uszkodzeń komórek, co wyraźnie wskazuje na konieczność jakiej podlegają zwierzęta, by okresowo obniżać poziom metabolizmu i dać działać „ekipom sprzątającym”. U ryb zaburzenie snu również może powodować problemy. Eksperymenty udowadniające na modelowych rybach zjawiska skądinąd znane to jedno, ale wynika z niego między innymi to, że działalność człowieka może mimochodem wpływać na zaburzenia snu u ryb. Najpopularniejsza rybka laboratoryjna, danio pręgowany (Danio rerio) był poddawany eksperymentom polegającym na deprywacji snu poprzez stałe oświetlenie przez 1h, a przez kolejnych 6h czterominutowe światło przedzielane minutowymi okresami ciemności. Grupy porównawcze utrzymywano w warunkach dzień/noc 12/12 oraz 18/6h. Akwaria były przedzielone niepełną przegrodą na dwie części o zróżnicowanym zabarwieniu dna: jedna z części stała na wzorku szachownicy. Zmiany w funkcjonowaniu rybek mierzono przepuszczając kilkakrotnie z jednej strony akwarium łagodne impulsy elektryczne, których ryby starały się unikać przepływając do bezpieczniejszej części akwarium. Badacze sprawdzali jak żwawo to robią, i jak długo pozostają w bezpieczniejszej części akwarium, co daje podstawy do oceny o ich kondycji motorycznej oraz zdolności uczenia się.Ten prosty eksperyment wykazał, że rybki poddane całkowitej deprywacji snu niebyły w stanie powiązać tekstury dna akwarium z nieprzyjemnymi doznaniami i spędzały niemal tyle samo czasu w obu częściach akwarium. Na ilustracji możecie zobaczyć, że eksperyment obejmował także kąpiel rybek w 0,5% etanolu przez godzinę przed rozpoczęciem eksperymentu, a inne grupy pływały w roztworze melatoniny o stężeniu rzędu 200 miliardowych części grama na litr (100nM). Nie zaskoczy was pewnie, że rybki z grupy kontrolnej o 12-godzinnej nocy wypadły w tym teście najlepiej, spędzając najmniej czasu w nieprzyjemnej części akwarium.Grupa poddana całkowitej deprywacji snu wypadła znacznie gorzej, szczególnie gdy rybki były pod wpływem melatoniny. Tymczasem danio z grupy pozbawionej snu,które przed eksperymentem potraktowano alkoholem wypadły równie dobrze jak te wyspane.

Schemat eksperymentu z udziałem danio. Skrót SD oznacza deprywację snu, Eth – etanol, Mel – melatonina. Ilustracja z oryginalnej pracy Pinheiro i inni 2018

A może wniosek o upośledzeniu pamięci u ryb niewyspanych nie jest do końca prawidłowy i deprywacja snu wpływa raczej na intensywność ich reakcji na stres? Do takiego wniosku skłaniają wyniki eksperymentu przeprowadzonego przez badaczy z berlińskiego Instytutu Leibnitza. Sprawdzali oni aktywność gupików (Poecilia reticulata) w trzech grupach: 24h silnego oświetlenia 5000lux , 12h silnego oświetlenia i 12h oświetlenia słabego 0,5lux oraz 12h silnego oświetlenia i 12h ciemności. Po 10 tygodniach przebywania w takich warunkach ryby były kilkukrotnie poddawane testowi polegającemu na przenoszeniu ich do niewielkiego pojemnika,który stanowił kryjówkę umieszczoną w prostym labiryncie w formie litery T. W pierwszej części eksperymentu mierzono czas który rybie był potrzebny do ośmielenia się i opuszczenia kryjówki, a następnie oceniano jej zachowanie i czas potrzebny do odnalezienia innej ryby ukrytej w jednym z ramion T. Odnalezienie towarzystwa jest pojmowane jako nagroda dla tych ryb, choć jak się okazało wszystkie grupy eksperymentalne były równie słabo zainteresowane taką nagrodą. Wobec tego nie udało się stwierdzić, czy różne warunki oświetleniowe wpływają u nich na zapamiętywanie. Najwyraźniejsza różnica, jaką stwierdzono obserwując zachowanie gupików z trzech grup, polegała na większej beztrosce ryb utrzymywanych w stałym oświetleniu, podczas gdy ryby z fotoperiodu 12/12 były najbardziej ostrożne. Potrzebowały więcej czasu by opuścić schronienie i zdecydowanie trzymały się ścian i załomów zbiornika, eksplorując go chyłkiem. Ta obserwacja daje asumpt do przypuszczania, że dziko żyjące ryby, które doświadczają sztucznego światła w nocy, mogą wobec takiej beztroski łatwiej padać łupem drapieżników, co w oczywisty sposób prowadzi do zaburzenia równowagi ekologicznej. Skutkiem tego może być na przykład zwiększenie liczebności komarów.

Przy tej okazji nie sposób pominąć ciekawostki. Jeden z ciekawszych obyczajów związanych ze snem dotyczy rodziny papugoryb, której przedstawiciele na dobranoc wytwarzają wokół siebie gruby śluzowy „śpiworek”skutecznie zniechęcający drapieżniki i pasożyty. Po przebudzeniu ryba zjada swoją piżamkę. Nic nie może się zmarnować.

Papugoryba w śluzowej piżamce. Zdjęcie z domeny publicznej.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej:

Kurvers J.H.R.M i inni: Artificial Light at Night Affects Emergence from a Refuge and Space Use in Guppies; Scientific Reports 2018

Pinheiro daSilva J. i inni: Sleep deprivation impairs cognitive performance in zebrafish: A matter of fact?; Behavioural Processes 2018

Siegel J.M. Do all animals sleep?; Trends in Neurosciences 2008

Rozsądnie i ze smakiem

Ryby można lubić na różne sposoby. Tym którzy lubią także na talerzu polecam stronę, z której możecie pobrać poradnik będący ściągawką do wykorzystania przy zakupach, by wybierać produkty pochodzące z ryb łowionych w sposób zrównoważony – nie zagrażający środowisku. 
W zakładce Publikacje znajdziecie e-booki zawierające zarówno porady świadomych wyborów, jak i przepisy na potrawy z ryb, które mogą was zainspirować. Dla wielbicieli ruchomych obrazków WWF przygotowała także krótkie filmy.


Zapraszam do eksploracji

http://ryby.wwf.pl/aktualnosci/

Niesmak

Jest coś okropnego w widoku najnowszej i podobno najdroższej odmiany złotego karasia Carassius auratus auratus, zwanego złotą rybką. I nie jest to pierwsza dostępna na rynku odmiana tej ryby, która wzbudza negatywne emocje. Karasie o baryłkowatych ciałach, przez które ryby poruszają się chwiejnie i z trudem, teleskopowych oczach, płetwach rozrośniętych do absurdalnych rozmiarów (welony, komety) i inne spośród kilkunastu odmian z licznymi wariantami kolorystycznymi, spotykane są w licznych amatorskich akwariach oraz szklanych kulach. Jako jedna z pierwszych ryb przetrzymywanych w europejskich domach od XIXw, karaś złoty stał się symbolem akwarystyki, ale historia hodowli tej ryby jest znacznie dłuższa. Ten wątpliwej wartości sukces karasie zawdzięczają swojej odporności na niesprzyjające warunki, w tym na brak tlenu. Są też niewybredne w kwestii pokarmu i warunków rozrodu.

Podobnie jak w przypadku innych zwierząt i roślin, trudno określić dokładny czas udomowienia karasi. Wiemy, że miało to miejsce w Chinach, skąd pochodzi gatunek i wiemy, że od tysięcy lat były tam poławiane do celów konsumpcyjnych. Łatwo dojść do wniosku, że nadwyżki wpuszczano do sztucznych zbiorników, gdzie ryby się zadomowiły, stając podręcznym zasobem spożywczym. Hodowla małych, odizolowanych populacji sprzyja ujawnianiu się wyjątkowych cech, które z pewnością przykuwały uwagę starożytnych Chińczyków i stały się zaczątkiem znanych nam odmian. Najdawniejsze historyczne świadectwo barwnej odmiany karasia złotego to czerwone łuski z czasów dynastii Jin (265-420n.e.), zaś w czasach dynastii T’ang (618-907n.e.) ryby te hodowano w buddyjskich sanktuariach. Zwyczaj pokazywania wyjątkowych okazów karasi w małych pojemnikach powstał w XIIIw i ten okres uważa się za początek akwarystyki. Równocześnie powstał rynek barwnych odmian karasia i od tego czasu rozwija się on na całym świecie, oferując czasami groteskowe odmiany tych ryb. I nie chodzi tu o doznania estetyczne, bo gust każdy ma swój, ale o elementarne zrozumienie dla tych istot. Niektóre odmiany mają pokrój urągający funkcjonalności karasi jako ryb. Jeśli wspomnieć do tego koszmar szklanych kul w których żyją liczne z nich, trudno zrozumieć te rubieże akwarystyki…

Zapraszam do galerii podstawowych odmian „złotych rybek”.  Ehh, gdyby mogły mieć życzenie…

goldfish odmiany

Tablice barwne w formacie PDF pochodzą z ksiażki Josepha Smartta „Goldfish Varieties and Genetics: Handbook for Breeders” Blackwell science 2001

Notka powstała w oparciu na dostępnych fragmentach tej książki, korzystając z books.google

Tomasz Kijewski