Śpijcie dobrze

Czy ryby w ogóle śpią? Akwaryści zapalając znienacka światło w środku nocy obserwują swoje ryby poukładane na liściach lub dnie, pozahaczane o elementy wystroju, a obudzone światłem, wobec braku powiek, rozbrajająco oszołomione i rozczochrane (dobra, przesadziłem).

Advertisements

Wszystkie kręgowce a właściwie wszystkie istoty żywe znajdują się pod wpływem dobowego cyklu słonecznego. Sen występuje nie tylko u zwierząt wyposażonych w chociaż symboliczny układ nerwowy – jak nicienie, ale także u jednokomórkowców. Regulacja cyklu snu i czuwania ryb odbywa się podobnie jak u nas – w głównej mierze przy udziale światła słonecznego za pośrednictwem melatoniny, jednak podobnie jak inne zwierzęta, ryby dysponują wbudowanym zegarem pozwalającym na zmiany poziomu aktywności nawet w warunkach ciągłych ciemności albo nieustającego światła, choć nie pozostaje to bez wpływu na ich zachowanie.  Ludzie zamknięci w pomieszczeniach bez dostępu światła słonecznego regulują swój cykl dobowy na periodzie 25 – 27 godzin. Ryby różnych gatunków w takich warunkach eksperymentalnych prezentują szeroką gamę zachowań, od nieustającej aktywności do całkowitego jej braku i od krótkich nieregularnych drzemek aż do cykli ponad 30-godzinnych. O rybach głębinowych żyjących w ciemności wiadomo niewiele, chociaż strefy w których występują codzienne pionowe migracje planktonu mają cykliczność określoną właśnie dostępnością pokarmu. Intrygująca pod tym względem jest bohaterka notki sprzed roku, bezoka tetra jaskiniowa, u której stwierdzono brak cyklu dobowego w ogóle a poziom metabolizmu jest wyrównany na niższym poziomie niż u wyposażonej w oczy odmiany tych ryb. Jednak jaskiniowe tetry doświadczają w ciągu doby licznych bardzo krótkich drzemek. Brak snu podejrzewano także u rekinów, które mają tę przypadłość, że nie dysponują specjalnym mechanizmem umożliwiającym oddychanie, przez co muszą stale być w ruchu, by woda przepływała przez skrzela. Okazało się jednak, że ich mózgi zasypiają a poziom metabolizmu spada podczas gdy ośrodki motoryczne w rdzeniu kręgowym dbają o ruch. Można zatem spodziewać się, że od czasu do czasu ci lunatycy wpadają na różne przeszkody 😉

Okres spoczynku jest odmiennym stanem fizjologicznym,podczas którego zachodzi wiele istotnych procesów, od działania naprawczych biochemicznych systemów komórkowych przez trawienie, po „reset mózgu” i porządkowanie śladów pamięciowych. Wykazano eksperymentalnie, że długotrwałe pozbawienie snu prowadzi do narastających uszkodzeń komórek, co wyraźnie wskazuje na konieczność jakiej podlegają zwierzęta, by okresowo obniżać poziom metabolizmu i dać działać „ekipom sprzątającym”. U ryb zaburzenie snu również może powodować problemy. Eksperymenty udowadniające na modelowych rybach zjawiska skądinąd znane to jedno, ale wynika z niego między innymi to, że działalność człowieka może mimochodem wpływać na zaburzenia snu u ryb. Najpopularniejsza rybka laboratoryjna, danio pręgowany (Danio rerio) był poddawany eksperymentom polegającym na deprywacji snu poprzez stałe oświetlenie przez 1h, a przez kolejnych 6h czterominutowe światło przedzielane minutowymi okresami ciemności. Grupy porównawcze utrzymywano w warunkach dzień/noc 12/12 oraz 18/6h. Akwaria były przedzielone niepełną przegrodą na dwie części o zróżnicowanym zabarwieniu dna: jedna z części stała na wzorku szachownicy. Zmiany w funkcjonowaniu rybek mierzono przepuszczając kilkakrotnie z jednej strony akwarium łagodne impulsy elektryczne, których ryby starały się unikać przepływając do bezpieczniejszej części akwarium. Badacze sprawdzali jak żwawo to robią, i jak długo pozostają w bezpieczniejszej części akwarium, co daje podstawy do oceny o ich kondycji motorycznej oraz zdolności uczenia się.Ten prosty eksperyment wykazał, że rybki poddane całkowitej deprywacji snu niebyły w stanie powiązać tekstury dna akwarium z nieprzyjemnymi doznaniami i spędzały niemal tyle samo czasu w obu częściach akwarium. Na ilustracji możecie zobaczyć, że eksperyment obejmował także kąpiel rybek w 0,5% etanolu przez godzinę przed rozpoczęciem eksperymentu, a inne grupy pływały w roztworze melatoniny o stężeniu rzędu 200 miliardowych części grama na litr (100nM). Nie zaskoczy was pewnie, że rybki z grupy kontrolnej o 12-godzinnej nocy wypadły w tym teście najlepiej, spędzając najmniej czasu w nieprzyjemnej części akwarium.Grupa poddana całkowitej deprywacji snu wypadła znacznie gorzej, szczególnie gdy rybki były pod wpływem melatoniny. Tymczasem danio z grupy pozbawionej snu,które przed eksperymentem potraktowano alkoholem wypadły równie dobrze jak te wyspane.

Schemat eksperymentu z udziałem danio. Skrót SD oznacza deprywację snu, Eth – etanol, Mel – melatonina. Ilustracja z oryginalnej pracy Pinheiro i inni 2018

A może wniosek o upośledzeniu pamięci u ryb niewyspanych nie jest do końca prawidłowy i deprywacja snu wpływa raczej na intensywność ich reakcji na stres? Do takiego wniosku skłaniają wyniki eksperymentu przeprowadzonego przez badaczy z berlińskiego Instytutu Leibnitza. Sprawdzali oni aktywność gupików (Poecilia reticulata) w trzech grupach: 24h silnego oświetlenia 5000lux , 12h silnego oświetlenia i 12h oświetlenia słabego 0,5lux oraz 12h silnego oświetlenia i 12h ciemności. Po 10 tygodniach przebywania w takich warunkach ryby były kilkukrotnie poddawane testowi polegającemu na przenoszeniu ich do niewielkiego pojemnika,który stanowił kryjówkę umieszczoną w prostym labiryncie w formie litery T. W pierwszej części eksperymentu mierzono czas który rybie był potrzebny do ośmielenia się i opuszczenia kryjówki, a następnie oceniano jej zachowanie i czas potrzebny do odnalezienia innej ryby ukrytej w jednym z ramion T. Odnalezienie towarzystwa jest pojmowane jako nagroda dla tych ryb, choć jak się okazało wszystkie grupy eksperymentalne były równie słabo zainteresowane taką nagrodą. Wobec tego nie udało się stwierdzić, czy różne warunki oświetleniowe wpływają u nich na zapamiętywanie. Najwyraźniejsza różnica, jaką stwierdzono obserwując zachowanie gupików z trzech grup, polegała na większej beztrosce ryb utrzymywanych w stałym oświetleniu, podczas gdy ryby z fotoperiodu 12/12 były najbardziej ostrożne. Potrzebowały więcej czasu by opuścić schronienie i zdecydowanie trzymały się ścian i załomów zbiornika, eksplorując go chyłkiem. Ta obserwacja daje asumpt do przypuszczania, że dziko żyjące ryby, które doświadczają sztucznego światła w nocy, mogą wobec takiej beztroski łatwiej padać łupem drapieżników, co w oczywisty sposób prowadzi do zaburzenia równowagi ekologicznej. Skutkiem tego może być na przykład zwiększenie liczebności komarów.

Przy tej okazji nie sposób pominąć ciekawostki. Jeden z ciekawszych obyczajów związanych ze snem dotyczy rodziny papugoryb, której przedstawiciele na dobranoc wytwarzają wokół siebie gruby śluzowy „śpiworek”skutecznie zniechęcający drapieżniki i pasożyty. Po przebudzeniu ryba zjada swoją piżamkę. Nic nie może się zmarnować.

Papugoryba w śluzowej piżamce. Zdjęcie z domeny publicznej.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej:

Kurvers J.H.R.M i inni: Artificial Light at Night Affects Emergence from a Refuge and Space Use in Guppies; Scientific Reports 2018

Pinheiro daSilva J. i inni: Sleep deprivation impairs cognitive performance in zebrafish: A matter of fact?; Behavioural Processes 2018

Siegel J.M. Do all animals sleep?; Trends in Neurosciences 2008

Rozsądnie i ze smakiem

Ryby można lubić na różne sposoby. Tym którzy lubią także na talerzu polecam stronę, z której możecie pobrać poradnik będący ściągawką do wykorzystania przy zakupach, by wybierać produkty pochodzące z ryb łowionych w sposób zrównoważony – nie zagrażający środowisku. 
W zakładce Publikacje znajdziecie e-booki zawierające zarówno porady świadomych wyborów, jak i przepisy na potrawy z ryb, które mogą was zainspirować. Dla wielbicieli ruchomych obrazków WWF przygotowała także krótkie filmy.


Zapraszam do eksploracji

http://ryby.wwf.pl/aktualnosci/

Niesmak

Jest coś okropnego w widoku najnowszej i podobno najdroższej odmiany złotego karasia Carassius auratus auratus, zwanego złotą rybką. I nie jest to pierwsza dostępna na rynku odmiana tej ryby, która wzbudza negatywne emocje. Karasie o baryłkowatych ciałach, przez które ryby poruszają się chwiejnie i z trudem, teleskopowych oczach, płetwach rozrośniętych do absurdalnych rozmiarów (welony, komety) i inne spośród kilkunastu odmian z licznymi wariantami kolorystycznymi, spotykane są w licznych amatorskich akwariach oraz szklanych kulach. Jako jedna z pierwszych ryb przetrzymywanych w europejskich domach od XIXw, karaś złoty stał się symbolem akwarystyki, ale historia hodowli tej ryby jest znacznie dłuższa. Ten wątpliwej wartości sukces karasie zawdzięczają swojej odporności na niesprzyjające warunki, w tym na brak tlenu. Są też niewybredne w kwestii pokarmu i warunków rozrodu.

Podobnie jak w przypadku innych zwierząt i roślin, trudno określić dokładny czas udomowienia karasi. Wiemy, że miało to miejsce w Chinach, skąd pochodzi gatunek i wiemy, że od tysięcy lat były tam poławiane do celów konsumpcyjnych. Łatwo dojść do wniosku, że nadwyżki wpuszczano do sztucznych zbiorników, gdzie ryby się zadomowiły, stając podręcznym zasobem spożywczym. Hodowla małych, odizolowanych populacji sprzyja ujawnianiu się wyjątkowych cech, które z pewnością przykuwały uwagę starożytnych Chińczyków i stały się zaczątkiem znanych nam odmian. Najdawniejsze historyczne świadectwo barwnej odmiany karasia złotego to czerwone łuski z czasów dynastii Jin (265-420n.e.), zaś w czasach dynastii T’ang (618-907n.e.) ryby te hodowano w buddyjskich sanktuariach. Zwyczaj pokazywania wyjątkowych okazów karasi w małych pojemnikach powstał w XIIIw i ten okres uważa się za początek akwarystyki. Równocześnie powstał rynek barwnych odmian karasia i od tego czasu rozwija się on na całym świecie, oferując czasami groteskowe odmiany tych ryb. I nie chodzi tu o doznania estetyczne, bo gust każdy ma swój, ale o elementarne zrozumienie dla tych istot. Niektóre odmiany mają pokrój urągający funkcjonalności karasi jako ryb. Jeśli wspomnieć do tego koszmar szklanych kul w których żyją liczne z nich, trudno zrozumieć te rubieże akwarystyki…

Zapraszam do galerii podstawowych odmian “złotych rybek”.  Ehh, gdyby mogły mieć życzenie…

goldfish odmiany

Tablice barwne w formacie PDF pochodzą z ksiażki Josepha Smartta “Goldfish Varieties and Genetics: Handbook for Breeders” Blackwell science 2001

Notka powstała w oparciu na dostępnych fragmentach tej książki, korzystając z books.google

Tomasz Kijewski

Frutti di aria

Nie jest czymś niecodziennym, że zwierzęta lądowe odżywiają się morskimi organizmami – od legwanów z Galapagos, przez albatrosy i niedźwiedzie, aż po frutti di mare na ludzkich stołach. Jako że przyroda nie lubi asymetrii, istnieją takie wodne istoty, które przynajmniej okazjonalnie korzystają z zasobów pochodzących spoza wodnego świata. Oczywiście, granice tego rozróżnienia są cokolwiek (hehe) płynne, szczególnie w strefach odsłanianych przez odpływ, gdzie bądź co bądź na lądzie, poskoczki mułowe chwytają owady, albo gdy orki polują na foki. Ale zostawmy walenie i płetwonogie, a skupmy się na rybach, bo istnieją takie gatunki które upodobały sobie potrawy spoza wody, a dla niektórych stało się to stylem życia.

Paku, ryba która stała się bohaterem absurdalnej legendy. Wygląd jej uzębienia odbiega znacząco od ichtiologicznych standardów – zamiast masy igieł ma eleganckie zęby służące do miażdżenia, a wyglądające niemal jak ludzkie. Kiedy rozeszła się wieść, że Paku odżywia się orzechami spadającymi do wody z drzew amazońskiej dżungli, część odbiorców nadinterpretowała sformułowanie „cracking nuts”, wywołując dosyć zabawną nerwowość i doprowadzając do powstania mitu o brutalnych atakach na męskie klejnoty oraz inwazji tych ryb na przykład do Szwecji.

pacu i redd it
Paszcza orzechożercy Pacu. Zdjęcie z witryny i.redd.it

Giętkoząb czarnobrzuchy, alias Opaczek – sum z rzeki Kongo, który wyróżnia się pośród wszystkich ryb tym, że ma ciemniejszy brzuch niż grzbiet. Powodem tej odmienności jest upodobanie do owadów, które niefortunnie wpadły do wody, lub mają na powierzchni jakiś biznes – na przykład składanie jaj. Opaczek, jak na suma przystało, ma paszczę po brzusznej stronie ciała, więc chwytanie owadów wymusza przyjęcie pozycji do góry brzuchem. I w takiej pozycji ta rybka spędza czas, a ciemne ubarwienie brzucha chroni go przed wzrokiem powietrznych rybożerców.

synodontis-nigriventris-sumik-opaczek select imged pl
Sumik opaczek, Synodontis nigriventris Źródło: Imged.pl

Z kolei czworook to wzrokowiec pochodzący z Karaibów. W polowaniu na owady pomagają mu specyficznie skonstruowane dwuogniskowe oczy, z częścią przystosowaną do patrzenia w górę – stąd jego angielska nazwa „stargazer”, i częścią do patrzenia pod wodą.

czworook Anableps anableps Klaus Rudolf biolib cz
Czworook Anableps anableps. Zdjęcie pochodzi z witryny biolib.cz

Słuszna sława w omawianej kategorii ryb przypadła w udziale strzelczykowi, który jest w stanie wypatrzyć owada nad wodą, wycelować uwzględniając załamanie światła i strącić sobie posiłek precyzyjnym strumieniem wody.

 

Pstrąg jest oportunistą. Chociaż podstawę wyżywienia zapewniają mu wodne istoty, nigdy nie pogardzi owadem który usiadł na powierzchni, albo wyskoczy z wody by złapać coś przelatującego. Nierzadko wędkarski haczyk.

pstrąg
Grafika znaleziona na pinterest przedstawia pstrąga źródlanego w pościgu za owadem.

 

Arowana, Osteoglossum bicirrhosum piękna ryba z Ameryki Południowej wyposażona jest w paszczę przystosowaną do zbierania zdobyczy z powierzchni wody, ale również chętnie wyskakuje by pożywić się owadem, a z racji wielkości daje radę złapać także nietoperza. Arowana to ostatnia istota, którą widzą pechowe pisklęta ptaków, które wypadły z gniazd lub dopiero uczą się latać. Rzecz jasna, o ile zdąży przed piraniami. O piraniach można się rozpisywać, ale chyba wszyscy już wiedzą, że są w stanie prędziutko obrać do kości krowę.

arowana skok albert photo flickr
Arowana podczas polowania na coś przelatującego.  © Albert photo, Źródło:  Flickr

 

Jedna z największych ryb słodkowodnych, dorastająca 4m piękna bestia Arapaima gigas również nie pogardzi lądową istotą.

Arapaima tennessee aquarium
Zdjęcie Arapaima pochodzi ze strony akwarium w Tennesee

Afrykański Hydrocynus vittatus, bliski krewny przerażającego goliata tygrysiego nie jest łagodną rybą. Oprócz siania postrachu w toni wodnej zdarza mu się skutecznie atakować ptaki przelatujące nad powierzchnią wody. To wróg jaskółek. Tutaj możecie zobaczyć go w akcji:

 

W podobny sposób poczyna sobie karanks żółtopłetwy Caranx ignobilis, który wstrząsnął kiedyś widzami serialu BBC “Blue planet”

 

 

Jeśli chodzi o grupę ryb szczególnie gustującą w posiłkach spoza wody, to prym wiodą sumy, które ogranicza chyba tylko rozmiar potencjalnej ofiary. Wystarczy tylko wejść do wody na terytorium łowieckim takiej bestii. Nie tylko ptactwo wodne, ale i kot albo dziecko z łatwością może stać się posiłkiem takiej ryby. A czasami, jak pokazuje historia z Australii, ofiarami sumów padają zwierzęta, które od wody stronią.

Tomasz Kijewski

 

Zdjęcie w nagłówku to kadr z filmu BBC Blue Planet II

Źródła:

Nature com

Wikipedia

Fishbase

Phys org

BBC