Rozsądnie i ze smakiem

Ryby można lubić na różne sposoby. Tym którzy lubią także na talerzu polecam stronę, z której możecie pobrać poradnik będący ściągawką do wykorzystania przy zakupach, by wybierać produkty pochodzące z ryb łowionych w sposób zrównoważony – nie zagrażający środowisku. 
W zakładce Publikacje znajdziecie e-booki zawierające zarówno porady świadomych wyborów, jak i przepisy na potrawy z ryb, które mogą was zainspirować. Dla wielbicieli ruchomych obrazków WWF przygotowała także krótkie filmy.


Zapraszam do eksploracji

http://ryby.wwf.pl/aktualnosci/

Niesmak

Jest coś okropnego w widoku najnowszej i podobno najdroższej odmiany złotego karasia Carassius auratus auratus, zwanego złotą rybką. I nie jest to pierwsza dostępna na rynku odmiana tej ryby, która wzbudza negatywne emocje. Karasie o baryłkowatych ciałach, przez które ryby poruszają się chwiejnie i z trudem, teleskopowych oczach, płetwach rozrośniętych do absurdalnych rozmiarów (welony, komety) i inne spośród kilkunastu odmian z licznymi wariantami kolorystycznymi, spotykane są w licznych amatorskich akwariach oraz szklanych kulach. Jako jedna z pierwszych ryb przetrzymywanych w europejskich domach od XIXw, karaś złoty stał się symbolem akwarystyki, ale historia hodowli tej ryby jest znacznie dłuższa. Ten wątpliwej wartości sukces karasie zawdzięczają swojej odporności na niesprzyjające warunki, w tym na brak tlenu. Są też niewybredne w kwestii pokarmu i warunków rozrodu.

Podobnie jak w przypadku innych zwierząt i roślin, trudno określić dokładny czas udomowienia karasi. Wiemy, że miało to miejsce w Chinach, skąd pochodzi gatunek i wiemy, że od tysięcy lat były tam poławiane do celów konsumpcyjnych. Łatwo dojść do wniosku, że nadwyżki wpuszczano do sztucznych zbiorników, gdzie ryby się zadomowiły, stając podręcznym zasobem spożywczym. Hodowla małych, odizolowanych populacji sprzyja ujawnianiu się wyjątkowych cech, które z pewnością przykuwały uwagę starożytnych Chińczyków i stały się zaczątkiem znanych nam odmian. Najdawniejsze historyczne świadectwo barwnej odmiany karasia złotego to czerwone łuski z czasów dynastii Jin (265-420n.e.), zaś w czasach dynastii T’ang (618-907n.e.) ryby te hodowano w buddyjskich sanktuariach. Zwyczaj pokazywania wyjątkowych okazów karasi w małych pojemnikach powstał w XIIIw i ten okres uważa się za początek akwarystyki. Równocześnie powstał rynek barwnych odmian karasia i od tego czasu rozwija się on na całym świecie, oferując czasami groteskowe odmiany tych ryb. I nie chodzi tu o doznania estetyczne, bo gust każdy ma swój, ale o elementarne zrozumienie dla tych istot. Niektóre odmiany mają pokrój urągający funkcjonalności karasi jako ryb. Jeśli wspomnieć do tego koszmar szklanych kul w których żyją liczne z nich, trudno zrozumieć te rubieże akwarystyki…

Zapraszam do galerii podstawowych odmian „złotych rybek”.  Ehh, gdyby mogły mieć życzenie…

goldfish odmiany

Tablice barwne w formacie PDF pochodzą z ksiażki Josepha Smartta „Goldfish Varieties and Genetics: Handbook for Breeders” Blackwell science 2001

Notka powstała w oparciu na dostępnych fragmentach tej książki, korzystając z books.google

Tomasz Kijewski

Frutti di aria

Nie jest czymś niecodziennym, że zwierzęta lądowe odżywiają się morskimi organizmami – od legwanów z Galapagos, przez albatrosy i niedźwiedzie, aż po frutti di mare na ludzkich stołach. Jako że przyroda nie lubi asymetrii, istnieją takie wodne istoty, które przynajmniej okazjonalnie korzystają z zasobów pochodzących spoza wodnego świata. Oczywiście, granice tego rozróżnienia są cokolwiek (hehe) płynne, szczególnie w strefach odsłanianych przez odpływ, gdzie bądź co bądź na lądzie, poskoczki mułowe chwytają owady, albo gdy orki polują na foki. Ale zostawmy walenie i płetwonogie, a skupmy się na rybach, bo istnieją takie gatunki które upodobały sobie potrawy spoza wody, a dla niektórych stało się to stylem życia.

Paku, ryba która stała się bohaterem absurdalnej legendy. Wygląd jej uzębienia odbiega znacząco od ichtiologicznych standardów – zamiast masy igieł ma eleganckie zęby służące do miażdżenia, a wyglądające niemal jak ludzkie. Kiedy rozeszła się wieść, że Paku odżywia się orzechami spadającymi do wody z drzew amazońskiej dżungli, część odbiorców nadinterpretowała sformułowanie „cracking nuts”, wywołując dosyć zabawną nerwowość i doprowadzając do powstania mitu o brutalnych atakach na męskie klejnoty oraz inwazji tych ryb na przykład do Szwecji.

pacu i redd it
Paszcza orzechożercy Pacu. Zdjęcie z witryny i.redd.it

Giętkoząb czarnobrzuchy, alias Opaczek – sum z rzeki Kongo, który wyróżnia się pośród wszystkich ryb tym, że ma ciemniejszy brzuch niż grzbiet. Powodem tej odmienności jest upodobanie do owadów, które niefortunnie wpadły do wody, lub mają na powierzchni jakiś biznes – na przykład składanie jaj. Opaczek, jak na suma przystało, ma paszczę po brzusznej stronie ciała, więc chwytanie owadów wymusza przyjęcie pozycji do góry brzuchem. I w takiej pozycji ta rybka spędza czas, a ciemne ubarwienie brzucha chroni go przed wzrokiem powietrznych rybożerców.

synodontis-nigriventris-sumik-opaczek select imged pl
Sumik opaczek, Synodontis nigriventris Źródło: Imged.pl

Z kolei czworook to wzrokowiec pochodzący z Karaibów. W polowaniu na owady pomagają mu specyficznie skonstruowane dwuogniskowe oczy, z częścią przystosowaną do patrzenia w górę – stąd jego angielska nazwa „stargazer”, i częścią do patrzenia pod wodą.

czworook Anableps anableps Klaus Rudolf biolib cz
Czworook Anableps anableps. Zdjęcie pochodzi z witryny biolib.cz

Słuszna sława w omawianej kategorii ryb przypadła w udziale strzelczykowi, który jest w stanie wypatrzyć owada nad wodą, wycelować uwzględniając załamanie światła i strącić sobie posiłek precyzyjnym strumieniem wody.

 

Pstrąg jest oportunistą. Chociaż podstawę wyżywienia zapewniają mu wodne istoty, nigdy nie pogardzi owadem który usiadł na powierzchni, albo wyskoczy z wody by złapać coś przelatującego. Nierzadko wędkarski haczyk.

pstrąg
Grafika znaleziona na pinterest przedstawia pstrąga źródlanego w pościgu za owadem.

 

Arowana, Osteoglossum bicirrhosum piękna ryba z Ameryki Południowej wyposażona jest w paszczę przystosowaną do zbierania zdobyczy z powierzchni wody, ale również chętnie wyskakuje by pożywić się owadem, a z racji wielkości daje radę złapać także nietoperza. Arowana to ostatnia istota, którą widzą pechowe pisklęta ptaków, które wypadły z gniazd lub dopiero uczą się latać. Rzecz jasna, o ile zdąży przed piraniami. O piraniach można się rozpisywać, ale chyba wszyscy już wiedzą, że są w stanie prędziutko obrać do kości krowę.

arowana skok albert photo flickr
Arowana podczas polowania na coś przelatującego.  © Albert photo, Źródło:  Flickr

 

Jedna z największych ryb słodkowodnych, dorastająca 4m piękna bestia Arapaima gigas również nie pogardzi lądową istotą.

Arapaima tennessee aquarium
Zdjęcie Arapaima pochodzi ze strony akwarium w Tennesee

Afrykański Hydrocynus vittatus, bliski krewny przerażającego goliata tygrysiego nie jest łagodną rybą. Oprócz siania postrachu w toni wodnej zdarza mu się skutecznie atakować ptaki przelatujące nad powierzchnią wody. To wróg jaskółek. Tutaj możecie zobaczyć go w akcji:

 

W podobny sposób poczyna sobie karanks żółtopłetwy Caranx ignobilis, który wstrząsnął kiedyś widzami serialu BBC „Blue planet”

 

 

Jeśli chodzi o grupę ryb szczególnie gustującą w posiłkach spoza wody, to prym wiodą sumy, które ogranicza chyba tylko rozmiar potencjalnej ofiary. Wystarczy tylko wejść do wody na terytorium łowieckim takiej bestii. Nie tylko ptactwo wodne, ale i kot albo dziecko z łatwością może stać się posiłkiem takiej ryby. A czasami, jak pokazuje historia z Australii, ofiarami sumów padają zwierzęta, które od wody stronią.

Tomasz Kijewski

 

Zdjęcie w nagłówku to kadr z filmu BBC Blue Planet II

Źródła:

Nature com

Wikipedia

Fishbase

Phys org

BBC

 

 

Ryby – koty

Trudno dociec dlaczego sumy w języku angielskim nazywa się mianem catfish. Przecież nic w ich wyglądzie i zachowaniu nie przypomina puchatych, wyginających grzbiet, mruczących drapieżników. Owszem, liczne sumy są drapieżnikami – jak wiele innych ryb. Są, jak wiele innych ryb, samotnikami, i podobnie jak wiele innych ryb chowają się w ciasnych kryjówkach by atakować znienacka. Nie są ani troszeczkę bardziej kocie niż, dajmy na to, szczupak, rekin czy murena. Chociaż jest jedna wspólna cecha. Sumy dysponują narządem zmysłu, który mógł nasunąć skojarzenia z kotem (jak również z psem, gryzoniami bądź ptakiem kiwi), a mianowicie wąsy czuciowe. Co prawda wąsy służą także innym rybom, choćby karpiom koi, ale to sumy mają je, no właśnie – sumiaste. Cztery pary umięśnionych ruchliwych i bogato unerwionych wąsów stanowią dużo sprawniejszy narząd zmysłu niż ssacze wibryssy, bowiem prócz sygnałów przenoszonych przez ruchy wody odbierają także ślady zapachowe.

Sumokształtne, Siluriformes, to rząd ryb kostnoszkieletowych, który jest reprezentowany obecnie przez ponad 3700 gatunków zasiedlających wody wszystkich kontynentów z wyjątkiem Antarktydy, choć i tam występowały w oligocenie i eocenie. Znakomita większość sumokształtnych to ryby słodkowodne, tylko dwie z 40 rodzin żyją w morzach. Ich ciało pozbawione jest łusek, a skóra naga, u sumików pancernych pokryta kostnymi płytkami, nierzadko uzbrojonymi w ostre ząbki jak u popularnych w akwariach zbrojników (glonojadów). Liczne gatunki są wyposażone w kolec jadowy ukryty w promieniu płetwy grzbietowej, ale ich jad nie jest szczególnie niebezpieczny dla ludzi.

Pangasianodon gigas Suthep Kritsanavarin
Sum gigant z mekongu. © Suthep Kritsanavarin

Obfitość rodzin i gatunków pociąga za sobą znaczną różnorodność form i trybów życia. Kilku przedstawicieli tego rzędu stało się już bohaterami notek na tym blogu [1], [2], [3], ale przy tej okazji nie sposób pominąć największej ryby słodkowodnej, gigantycznego Pangasianodon gigas z Mekongu, który osiąga wagę 300kg i długość trzech metrów. Na szczęście jest wegetarianinem, czego nie można powiedzieć o innych przedstawicielach sumokształtnych. Nasz rodzimy sum pospolity Silurus glanis jest skutecznym myśliwym, który nie pogardzi ni rybką, ni kaczuszką. A właśnie w ubiegłym miesiącu, w Zalewie Rybnickim wyłowiono sztukę o długości 2,6m i ponad 100kg wagi. Na drugim końcu skali jest eteryczny sumik szklisty Kryptopterus bicirrhis osiągający do 15cm i przedstawiciele rodziny Trichomycteridae, którzy nie przekraczają 2,6cm długości.

Kryptopterus_species sumik szklisty
Sumik szklisty. Źródło: Wikimedia

I tutaj byłby koniec notki, gdyby nie jeszcze jeden wątek łączący sumy i koty. Wielkim zaskoczeniem dla ichtiologów z australijskiego Uniwersytetu Murdoch w Perth, były wyniki sekcji kilkunastu sumów Neoarius graeffei spotykanych powszechnie w australijskich rzekach. Te ryby, dorastające do 60cm upodobały sobie bowiem … myszy. A konkretnie skakuszkę australijską. Obecność szczątków tych gryzoni w żołądkach sumów stała się przyczyną poważnej konsternacji, bowiem skakuszki znane są z tego, że trzymają się z dala od wody. Ja rozumiem – wypadki się zdarzają, przecież sumy nigdy nie pogardzą małym zwierzątkiem, które wpadnie do wody, ale w tym konkretnym przypadku wygląda to na ważną i stałą pozycję w diecie. Połowa zbadanych ryb była świeżo po posiłku ze skakuszki, część sumów  pożarła nawet trzy zwierzątka i wszystko wskazuje na to, że był to ich główny posiłek. Australijczycy zaproponowali rozpaczliwą hipotezę o powodzi, która zbliżyła w tragicznych / fortunnych okolicznościach skakuszki i sumy, ale przyznają przy tym otwarcie, że sprawa ich zdumiała. Cóż, wydaje się, że po raz kolejny nowo zdobyta wiedza przyniosła większą zagadkę.

Tomasz Kijewski

Zdjęcie w nagłówku: Neoarius graeffei © Neil Armstrong pochodzi z internetowej publikacji Martin F. Gomon & Dianne J. Bray, Neoarius graeffei in Fishes of Australia

Jeśli chcesz wiedzieć więcej:

E. Kelly i inni: Mammal predation by an ariid catfish in a dryland river of Western Australia; Journal of Arid Environments; 2016

K. Ogawa, T. Marui J. Caprio: Bimodal (Taste/Tactile) Fibers Innervate the Maxillary Barbel in the Channel Catfish; Chemical. Senses 1997

Jak troć się trze (życie seksualne troci)

Troć wędrowna, Salmo trutta trutta jest rybą z rodziny łososiowatych. Jest do tego stopnia podobna do łososi, że na forach wędkarskich są specjalne poradniki jak je odróżnić. Zresztą do końca XVIIw uważano, że jest to forma łososia. Ryby te, oprócz wyglądu mają także bardzo podobne obyczaje rozrodcze, mianowicie opuszczają wody morskie i składają ikrę w górnym biegu rzek. Masową migrację można podziwiać w pomorskich rzekach w listopadzie, a tarło odbywa się zimą. Narybek dorasta w rzekach od roku do nawet 7 lat i płynie do morza, a gdy dorosłe ryby dojrzeją do rozrodu, wracają do rzeki w której przyszły na świat. I tutaj ciekawostka: dane genetyczne wskazują na to, że formą ekologiczną troci jest nasz rodzimy pstrąg potokowy* Salmo trutta morpho fario. Jest to w istocie troć, która odpuściła sobie wędrówki do morza i całe życie spędza w górnych odcinkach rzek. Stąd też, gdy zorientowano się że troć to nie łosoś, nazywano ją w Polsce łosiopstrągiem lub łośpstrągiem, a nazwa troć  funkcjonuje dopiero od drugiej połowy XIXw. Ku wielkiemu zaskoczeniu znalazłem kiedyś nazwę
Salmo trutta pstrąg morski” w biuletynie Morskiego Instytutu Rybackiego z 2016 roku.

Niestety, wskutek nadmiernych połowów nasze rodzime trocie wyginęły niemal doszczętnie i konieczne stało się zarybianie. Pod koniec XIXw wykorzystywano do tego celu larwy wybierane z naturalnych tarlisk, głównie w Dunajcu i Rabie i hodowane w kontrolowanych warunkach. Gdy to przestało wystarczać, importowano narybek z innych rzek wpadających do Bałtyku. Sytuacja pogorszyła się w latach 70. ubiegłego wieku, gdy powstał system zapór wodnych, z włocławską na czele. Przed przegrodzeniem rzeki, powyżej Włocławka łapano rocznie blisko 15 ton troci, a po zbudowaniu zapory 6kg (sic!). Ten efekt został pogłębiony przez zanieczyszczenie wód i nielegalne połowy, więc liczebność troci nawet w rzekach nie przegrodzonych nie jest wysoka.

Jeżeli już dowiedzieliście się z tej notki czegoś ciekawego o troci to dobrze, ale impulsem do zajęcia się tym gatunkiem stało się dla mnie doniesienie korespondujące z treścią notek o życiu seksualnym gupików [1] [2]. Zacznijmy jednak od szerszego tła.

Tarło ryb łososiowatych, czyli łososi, troci, pstrągów oraz siei odbywa się w dobrze natlenionych wodach słodkich, najczęściej w górnym biegu rzek. Łatwo się o tym pisze, ale zwykle jest to morderczy wysiłek, pokonywanie bystrzy, wodospadów, czy nieszczęsnych zapór, które niekoniecznie mają wygodne przepławki dla ryb. Samice obejmują w posiadanie niewielkie terytoria, gdzie wygrzebują w podłożu dołki do których będą składać ikrę. Zajmowanie dogodnych fragmentów dna często odbywa się na drodze żywiołowych walk między samicami, a i samce walczą zaciekle o dostęp do wybranek. A samice, jak zaobserwowano, są wybredne. Jeżeli samiec wykazuje się dobrą kondycją, ma odpowiednio dużą płetwę tłuszczową i jest choć troszeczkę szarmancki (czyli nie atakuje samicy), ma szansę na szybką randkę. Wtedy samica wykonując specyficzne podrygi (nazwijmy je tańcem) wypuszcza ikrę do dołka w dnie, a samiec niezwłocznie oblewa je nasieniem. Proste, tylko że czasami ów taniec samicy jest grą aktorską. Z niewiadomych powodów samice dopuszczają samców do swojego gniazda, wykonują przepisowy taniec, ale nasienie trafia w pustkę, bo ikra nie została wypuszczona. Spełniony samiec odpływa, a samica spokojnie oczekuje na kolejnego amanta. Może jemu się uda zostać ojcem jej dzieci?

Salmo trutta trutta stock clips
Samiec troci podczas przerwy w tarle. Zdjęcie pochodzi z domeny stock.clips.

Badacze z resortowego Instytutu Rybactwa w Szwecji oraz Uniwersytetu w Uppsali zaprojektowali akwarium o wymiarach 9×3 metry, odpowiednio przygotowanym podłożu i wymuszonej cyrkulacji, gdzie obserwowali zachowania trących się troci. W 69 przypadkach na 117 zaobserwowanych zbliżeń mieli do czynienia ze zjawiskiem, które nazwali „udawanymi orgazmami”, przy czym jeśli dany samiec robił kolejne podejście, samica była konsekwentna. Wszystkie samice biorące udział w eksperymencie w końcu wypuściły ikrę. Każda z nich musiała tylko trafić na tego właściwego.

Petersson E. i Järvi T. 1996
Układ eksperymentalny do obserwacji tarła troci. Zdjęcie pochodzi z pracy Petersson E. i Järvi T. Behaviour 1997

Intrygujące, że tak instynktowne zachowanie jak uwolnienie ikry może podlegać kontroli u ryb tylko – jak się wydaje – w celu spławienia absztyfikanta. Jak dotąd opisywano to zjawisko jedynie u Naczelnych i wiązano je z kompetencją nazywaną Teorią Umysłu. Termin ten, w telegraficznym skrócie, odnosi się do umiejętności przedstawienia sobie stanu umysłu innego osobnika swojego lub innego gatunku. Konsekwencją tej umiejętności jest zarówno skłonność do oszukiwania jak i empatii.

 

 

* Pozostałe gatunki pstrąga spotykane w polskich rzekach, pstrąg tęczowy Oncorhynchus mykiss i pstrąg źródlany Salvelinus fontinalis są sprowadzone przez człowieka z Ameryki Północnej. Pstrąg tęczowy występuje także na Kamczatce, a tamtejsza jego odmiana migruje między rzekami i Oceanem Pacyficznym jak trocie i łososie.

Tomasz Kijewski

 

Zdjęcie w nagłówku pochodzi z domeny publicznej Wikimedia Commons

 

 

Jeśli chcesz wiedzieć więcej:

Bartel R. i Kleszcz M. Zarybianie rybami wędrownymi w Polsce, Użytkownik Rybacki-Nowa Rzeczywistość, Pzw 2008

Petersson E. i Järvi T.: ‘False orgasm’ in female brown trout: trick or treat?; Animal Behaviour 2001

Petersson E. i Järvi T.: Male–male competition and female choice in brown trout; Animal Behaviour 1999

Petersson E. i Järvi T.: Reproductive behavior of sea trout (Salmo trutta) – the cosequences of sea-ranching; Behaviour 1997

Seuntjens W., Hansen K. Do Female Bonobos Fake Orgasm?; Journal of Unsolved Questions 2011 (Uwaga! To nie jest uznane pismo z listy filadelfijskiej!)